Bogini Eva tak kochała świat - szczególnie Aden - oraz jego istoty, że przyzwała Kamael, rasę która powinna nigdy nie zostać uwolniona. Jej pragnieniem było nagiąć ich pierwotny cel dla lepszego końca poprzez zgromadzenie ich ogromnej siły w celu ochrony Aden od narastającej fali potworów.
Wyniki były nieuchronne. Jednak, kto może ją winić za akt desperacji? Powykręcane kreatury pojawiały się tak gęsto jak letnia przesnica, zagrażając wioskom, miasteczkom, nawet najważniejszym miastom kontynentu...
Było jednak coś czego sama Eva nie przewidziała; mimo ich liczby, potwory nie przytłaczały sił Światła. Z Zakazanej Bramy na wschodzie do lodowo przewianych krain Rune na północy, prowadzone przez ludzi cywilizowane rasy łączyły swoje siły i, mimo wszelkim przewidywaniom, wygrywały walkę o przetrwanie.
Ironicznie, w swoim sukcesie leżały ziarna ich zagłady. Ludzie chwalili się, że ich cywilizacja prześcignęła starożytnych gigantów - i wciąż pragnęli więcej. W swojej chciwości spróbowali zebrać pradawną moc Zapomnianej Bramy Shilen, królowej potworów. Poprzez zrobienie tego, ludzie bezwiednie stali się o wiele większym zagrożeniem dla świata, które bogowie stworzyli, aniżeli jakikolwiek z ich wrogów...
Z pełną przejrzystością w zasięgu wzroku, decyzja Evy żeby wezwać Kamael - istoty stworzone by zniszczyć samych bogów - wydawała się lekkomyślna i krótkowzroczna. Oni byli potencjalnie o wiele większym zagrożeniem niż potwory, na które zostali wysłani żeby walczyć oraz o wiele silniejszym zagrożeniem dla ustalonego ładu świata.
Ich obudzenie się przyszło z ceną. Kamael, mimo wszystko byli dziećmi ani światła, ani Ciemności. Popychając ich ku służbie Światłu przechyliło naturalną równowagę. Tak jak światło nie może istnieć bez cienia lub lato bez zimy, tak zalety służby Kamaeli dla Aden przesunęło równowagę gdzie indziej...
Ale bogowie wybrali Aden jako ich wybrane miejsce: Przysięga Einhasad cesarzowi Shunaiman, wygnanie kultu Shilen, magiczna ponadprzeciętność Białej Wieży, rada Pani Jeziora oraz Czarnego Rycerza, nawet powstanie systemu zamków. Wszystkie te rzeczy przyczyniły się do sukcesu społeczeństwa Aden - oraz złowieszczo, wszystko było ograniczone tylko do Aden.
ZAGŁADA ADEN
Bez ostrzeżenia, łatwa wiara ludzi Aden została roztrzaskana. Nagle katastrofy zaczęły być zgłaszane na całym lądzie: całe pola zdrowych upraw zniszczały przez noc, nieznane plagi niszczyły wioski, pogoda sama stawała się dziwna i nieprzewidywalna.
Ludzie zaczęli zwracać uwagę na rzeczy wcześniej odrzucone jako paplaniny skrajnych szaleńców. Teraz te same odważne przepowiednie objawienia i zagłady nabrały świeżego i przerażającego znaczenia. Mędrcy próbowali uspokoić ludzi, ale ich słowa nie miały przekonania - patrzyli w swoje kryształowe kule i czytali z kart, i oni również poczuli złe przeczucie głęboko w swoich kościach. Orczy szamani przepowiedzieli, że niedługo nastąpi długa zima.
W międzyczasie, poszukiwacze przygód śnili...
W swoich snach, walczyli niekończące się bitwy z cienistymi przeciwnikami, których pokonywali tylko po to, żeby zobaczyć jak znowu się podnoszą. Ci poszukiwacze przygód którym udało się utrzymać do rana, budzili się zmieszani, ale cali; jednakże, Ci którzy doznali porażki w dziwnej krainie snu nie byli tak szczęśliwi. Jedni czuli jakby przeżyli noc ostrego picia. Inni odkryli, że są pokryci prawdziwymi ranami. A niektórzy nigdy się już nie zbudzili.
Ten fenomen nie ograniczał się tylko do poszukiwaczy przygód. Opowieści zalały krainę przeciętnych ludzi, którzy znaleźli się w tym dziwnym świecie kiedy spali. Szczęśliwa garstka uciekła, żeby otworzyć oczy na wezwanie porannego koguta, ale wielu się to nie udało.
Mędrcy zbadali ciała zabitych we śnie i wysłuchali opowieści ocalałych. Przedstawili mnóstwo konkurencyjnych i sprzecznych teorii, spekulacji oraz przywołań, ale jedna rzecz była zgodna u wszystkich: to był omen wielkiego zła zbliżającego się do Aden. Żeby odkryć dokładną naturę zagrożenia, mędrcy gorączkowo przebadali gwiazdy i spojrzeli do swoich kryształów, nawet konsultowali się z Orczymi szamanami.
ODKRYCIE KAMALOKI
To było ogromne przedsięwzięcie, ale wysiłki mędrców w końcu zaowocowały gdy symptomy kryzysu pokazały swoją prawdziwą naturę jeden po drugim. Śmiertelna kraina snu była, jak ustalili, światem stworzonym przez moce ciemności.
Przypełzł on do Aden jak złodziej w nocy, zdolny to zrobić z uwagi na osłabienie pieczęci, która uwięziła boginię Shilen. To nie było z tego świata, ale przylgnęło do niego jak pasożyt i rosło w mocy i sile.
Mędrcy nazwali to "Kamaloka", miejsce pomiędzy światem i Piekłem. To była odpowiednia nazwa - potwory tam spotykane były pokroju koszmarów. Mędrcy nazwali je Kaneus.
Bardziej niepokojąco, niektórzy twierdzili, że nie istnieje jedna Kamaloka, ale wiele. Jedna szczególnie przedstawiała się jako skomplikowana struktura z wieloma Kaneus.
Mędrcy byli zjednoczeni w określeniu Kamaloki jako zagrożenia. Niektórzy pojmowali prawdę: to był wymiar, który odłamał się z kosmicznego eteru przez moce Shilen. Mimo, że podobny do podziemi Siedmiu Znaków, było to o wiele bardziej niebezpieczne - te, przynajmniej były kontrolowane przez kapłanów pieczęci, kiedy piekielny wymiar nie był pod niczyją kontrolą.
Zgodnie ze słowami kapłanów, scenariusz zagłady opierał się wokół możliwości połączenia mocy Kamaloki z podziemiami Siedmiu Znaków. Jeśli to by się stało, jak mówili, mogłoby to zerwać wielką pieczęć Shunaimana.
Droga postępowania była jasna: Kamaloka musiała zostać zatrzymana zanim zderzy się z Siedmioma Znakami.
Mimo, że mędrcy nie rozumieli w pełni wymiaru snu, przekonywali, że wszystko zrodzone z potęgi może zostać pokonane przez potęgę. Najświatlejsze umysły kontynentu rozpoczęły wspólnie szykować plan.
Podążając za Girańskim Zgromadzeniem, reprezentanci Białej Wieży skontaktowali się z kapłanami kapłanów Pieczęci z zapotrzebowaniem Zgromadzenia: jeśli ta ciemność zagraża całemu życiu na kontynencie, Kapłani muszą podzielić się wiedzą o Siedmiu Znakach z Czarodziejami Białej Wieży. Kapłani zgodzili się.
Uzbrojeni w te informacje, mędrcy Białej Wieży odkryli jak przeniknąć do Kamaloki i szybko rozprzestrzenili wiedzę kapitanom strażników różnych wiosek.
Ich siła nie była, tak jak nigdy nie była, wystarczająca dla zadania o takiej skali. Jak zwykle, spadło ono na poszukiwaczy przygód świata, żeby uratować go przed zagrożeniem. Oni walczyli dla pieniędzy, sławy, dumy - ale najważniejsze było, że walczyli i wygrali.
Wciąż, to nie było pełne rozwiązanie. Niektórzy mędrcy odkryli, że Kamaloka zagroziła nie tylko fizycznemu dobrobytowi; przenikająca ciemność atakowała umysły swoich ofiar, stopniowo wyniszczając ich świadomość i umysły.
Mędrcy Białej Wieży prześcigali się by odkryć jak walczyć z tym zagrożeniem, ale tygodnie mijały bez sukcesu. Ostatecznie, starszyzna Kamael zasugerowała inną drogę.
Spierali się oni, że próbując stłamsić ataki przeciwnika, czy to fizyczne, czy mentalne, było błędne. Lepiej zaatakować bezpośrednio w serce wroga, jak mówili; lepiej pokonać przeciwnika zanim przyjdzie. Magicy w Akademii Hardina następnie zatrudnili masy śpiących poszukiwaczy i użyli ich - może nieludzko, ale napewno skutecznie - żeby znaleźć najlepszą drogę do uderzenia w Kamalokę.
Fortuna uśmiechnęła się ich wysiłkom i poprzez serię przychylnych wypadków w końcu znaleźli kombinację której szukali. Właściwie, ich rezultaty przekraczały wszelkie przewidywania: zdołali stworzyć nowy wymiar sąsiadujący do Kamaloki do którego poszukiwacze przygód mogli się teleportować z tego świata. Nazwali to odkrycie Rim Kamaloka (Skrajna Kamaloka).
Teraz poszukiwacze przygód mogli rzucać wyzwanie Kamaloce z większym zaufaniem i mniejszym ryzykiem. Zagrożenie wydawało się opanowane, jeśli nie w całości zniszczone; mimo to, prawdziwa natura Kamaloki i pochodzenie pozostały tajemnicą - jak również Kaneus, którzy bez końca powracali do życia.
Oczywiście, to było źródłem niepokoju dla mędrców. Poszukiwacze przygód nie posiadali się z radościw niebezpieczeństwie i radowali się ze zwycięstw... oraz w łupach wygranej. Czuli, że mieli przewagę i mało ich obchodziły obawy mędrców.
ŹRÓDŁO CIEMNOŚCI
Na zachód od Aden leży ląd Gracii. Wieki temu, cesarstwo Gigantów rozkwitało tu, tworząc z niego ziemski raj - jednolite miejsce cudów technologii i magii, która rywalizowała ze światem samych bogów. Ale kiedy Giganci ośmielili się stanąć przeciwko Einhasad, ona prawie zmiażdżyła cywilizację w ruinę za pomocą Młota Gwiazd.
Bardziej współcześnie, Gracia stała się niechlubnie znana jako nędzne miejsce gdzie Cesarz Shunaiman ze starego Oren wygnał wyznawców Shilen. To jest trudny, surowy i jałowy teren gdzie przetrwanie jest równoważne szczęściu co umiejętnościom. Dla chłopów, którzy próbowali wykrzesać życie ze słabej gleby, intrygi rodzin szlacheckich i waśnie ambitnych wojowników oznaczały tylko dodatkowe trudności.
Święta ochrona zesłana na cesarza Elmoreden Shunaiman i jego świat w Aden nigdy nie rozprzestrzeniło się na ten ląd. Było mało czasu, czy rozsądku by patrzyć poza granice pól i lasów oraz mało nadziei w czymkolwiek poza zostawieniem w spokoju przez łapczywych władców chciwych poborowych lub ziarna.
Ale nagle, Gracia została znowu wrzucona na scenę świata.
Po śmierci Parisa Wielkiego, pierwszego króla niezjednoczonej Gracii, o tron spierali się Karneia, następca króla oraz Kuserus, brat króla. Wojna domowa spowodowała nowy poziom cierpienia dla ludzi przyzwyczajonych do trudności. Pracowali jak niewolnicy, grabieni przez obie strony i pozostawieni bezbronni przeciwko atakom potworów, lud Gracii starał się coraz bardziej rozgoryczony w stosunku do swoich władców.
Wtedy, żniwa zawiodły w całym królestwie i trudy przerodziły się w głód.
Pomiędzy tymi problemami, ciemność zaczęła szeptać ludom Gracii. Wyznawcy Shilen, od dawna ukryci, ale wciąż wierni swojej mrocznej Pani, zaczęli rozsiewać swoje doktryny zniszczenia. Nieubłaganie, ich wpływ rozniósł się po całej ziemi, a ziarna niezadowolenia przerodziły się w nienawiść.
Fakcje w Aden umiejętne w nekromancji i mrocznych sztukach mrocznych elfów również przeniknęły do Gracii. Wyczuli, że nadchodzi czas Shilen i planowali zaprezentować Gracię zarówno jako ofiarę, jak i narzędzie dla bogini śmierci.
Waga bogów nie potrafiła pokonać tak silnej ciemności. Waga przesunęła się, tworząc szczelinę w samej strukturze świata. Przez niego moc śmierci i ciemności Shilen wlała się do Aden. Tylko Siedem Znaków trzymało Aden przed kompletnym utonięciem w niej; jakkolwiek, Gracia nie posiadała takiej ochrony. Zatopiła się w mroku i chaosie.
Przetrawiwszy swój ostatni posiłek, ciemność zwróciła swoje oczy gdzie indziej...
Mrok podziałał na potwory, zwykły lud, rodzinę królewską, poszukiwaczy przygód, nawet magików. Mimo, że nie poznawała w pełni wagi lub źródła, był to jej niepokój nadnaturalną ciemnością, który popchnął Evę do przyzwania Kamael.
Eva wierzyła, że Einhasad uniemożliwiła Shilen przebudzenie. Ale nie przewidziała, że za wielkim morzem, w Gracii, królestwo Shilen już schodziło na świat. Nawet po otoczeniu całego lądu, wciąż posiadało dosyć siły, żeby stworzyć Kamalokę.
Tak jak najdalsze zmarszczenie wielkiej fali, Kamaloka była po prostu pierwszą oznaką w Aden o wiele groźniejszego zagrożenia poza jego brzegami.
Królestwo Gracii odrodziło się na nowo jako kraj ciemności i śmierci...
Autor tłumaczenia: Ranadiel
3938 Wyświetleń | Oceny: (0 Ocen)